Góra Sengenrei

903 m. n.p.m

Niedziela, 27 kwietnia 2025

Ten spacer, spośród naszych japońskich spacerów do tej pory, chyba najbardziej przypomniał nam nasze hongkońskie wędrówki.

Choć zaczął się różowo, czyli bardzo japońsko.
Lasy też japońskie, ale przedzierając się przez nie otuleni ciepełkiem już letniego powietrza, czuliśmy się jak w domu.

Hong Kong zawsze będzie dla naszej rodziny domem – tam się ona ukształtowała. No i zdecydowanie to właśnie tam rozwinęła się nasza tożsamość leśnych ludków.

Opuszczone budynki i bambusy = wspomnienia…
Również losowe mebelki w losowych miejscach.
Oraz opuszczone jadłodajnie w lesie.

Ruiny odkrywane w lasach to od zawsze nasza specjalność. Fascynację znalezionymi zostawionymi na pożarcie naturze miejscami próbujemy przelać na potomstwo, które czasami rzeczywiście włącza się to rozmowy “no tak, to takie cool…” i zrobi parę fotek. Częściej jednak w dalszym ciągu kłoci się o patyki, kto którego zobaczył pierwszy i teraz jest już jego do końca życia.

Las, a w lesie opiekunowie i składane im dary. W tym przypadku woda.
Dotarliśmy na polanę, na której ugotowaliśmy instant obiad i podziwialiśmy widoki…
…i grube drzewa.
No a potem tradycyjnie – szczyt.
Następnie pięknym, ciepłym lasem w dół.
I jeszcze zejście przez wioseczki, w których chce się mieszkać na emeryturze.
Zwłaszcza, że mają super urokliwe przystanki autobusowe.

Tym razem polegaliśmy na lokalnym autobusie by zawiózł nas tam gdzie zostawiliśmy samochód, ku uciesze wszystkich zmęczonych w ekipie osób.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *