2230 m. n.p.m
Wtorek, 5 maja 2026
Pierwszy tydzień maja to w Japonii Golden Week, czyli prawie cały tydzień wolnego. Jest to czas, w którym albo z wyprzedzeniem planujesz podróż, albo siedzisz na miejscu i eksplorujesz lokalne zakamarki, gdyż sytuacja na drogach oraz ogółem wszędzie jest dosyć zatłoczona. To też robimy przez kilka dni, po upływie których nasze niespokojne nogi zarządzają, że spotykamy się całą rodziną o 6 rano w samochodzie, gotowi na hike. Ominiemy korki, bo przecież bez jaj.
Jaja niestety są potem spore, ale najpierw przed nami cudny dzień.
Docieramy do miejsca startowego, kempingu Mizugaki Senso, parkujemy i od razu czujemy rześki chłód górskiego powietrza. No to w las.

W Japonii obecnie panuje podwyższony stan gotowości natknięcia się na niedźwiedzia. Nie są one problemem tyle w lasach, co raczej w miasteczkach, gdzie skubane przestały się bać schodzić. Przed wyjściem sprawdzamy w aplikacji gdzie były ostatnio widziane – tam gdzie jesteśmy nie było – idziemy jednak z oczami dookoła głów, głośno rozmawiając.



A po drodze wiele konstrukcji układanych przez wędrowców kamieni = szacunek dla duchów drzew, skał i lasów.






Cieszymy się ze zdobycia go tym bardziej, że już kiedyś podjęliśmy próbę zdobycia tej góry, ale w połowie złapała nas ulewa i przemoczeni zmuszeni byliśmy zawrócić.


Podczas gdy dziewczyny robią zdjęcia i odpoczywają, chłopaki szperają w skałach w poszukiwaniu skarbów. Cache znaleziony – po raz pierwszy od 2023, także też cieszy ze wzmocnioną siłą.

O wiele trudniej jest schodzić z góry niż na nią wychodzić. Tym razem zaliczamy dwa obicia się. Jedno najmłodszego, drugie najbardziej pokracznej.


Jaja, które nas potem spotykają były do przewidzenia. Utykamy w wielogodzinnym korku, z którego nie ma wyjścia, bo zjazdy z trzypasmowej autostrady też są zakorkowane. W domu jesteśmy dopiero po 23:00, niestety trochę wkurzeni. Las wykąpał nas sobą, orzeźwił, nasycił i odstresował, ale nie aż tak żeby nie sfrustrować się takimi korkami. Niczym osoby na kacu mówiące “juz nigdy nie pijemy“, mówimy zatem “już nigdzie nie jeździmy w Golden Week“.

Leave a Reply